Rozdział 9

Nie było wyjaśnienia na moje decyzje. Nie było wyjaśnienia na moje czyny. Nikt nie potrafił ich zrozumieć, nawet ja sama. Ale gdy kochało się całym sercem, nic się nie liczyło oprócz drugiej osoby. Przekłada się jego szczęście nad swoim. On był najważniejszy. Każdego dnia toczy się walkę o jego uśmiech. By oczy nigdy nie gasły z braku radości. A jego łzy, było największym cierpieniem. Chcesz zrobić wszystko, aby przejąć jego ból. Bo jego szczęście, było twoim. Tak jak uśmiech i zły. To była miłość. To do niego czułam.
Miłość była bardzo silnym uczuciem. Gdy była prawdziwa, jest w stanie przetrwać wszystko. Czujesz to uczucie i wiesz, że tylko ono trzyma cię przy życiu. Jesteś w stanie wszystko poświęcić dla tej osoby, nawet umrzeć. Tak właśnie silna była moja miłość do niego.
Kierowałam się sercem, podejmując tę decyzję. I ani przez sekundę nie zawahało się. I wiedziałam, że ratując go, mogłam popełnić błąd. Był moim koszmarem i wreszcie mogłam być wolna. Tylko że moje serce nie chciało być wolne od niego. Sprawiało, że nie żałowałam uratowania go.
Pokonałam ciężkie powieki i otworzyłam je. Zmrużyłam oczy, gdy wścibskie światło świeciło wprost na mnie. Żyłam.
- Czy ty kurwa jesteś normalna? – usłyszałam krzyk. Przekręciłam głowę i spotkałam wzrok wściekłej Jen – Czy ktoś jebnął cię w głowę, że ci się kurwa w niej tak popierdoliło? Bo jeśli chcesz to ci przypierdole i wrócisz do racjonalnego myślenia.
- Ale…
- Nie ma żadnego ale! – przerwała mi – Po chuja go obroniłaś? Chciałam go zabić…
- Właśnie chciałaś go zabić! – przerwałam jej – Nie mogłam na to pozwolić.
Jen była kolejną osobą, która nie rozumiała mojego postępowania. Byłam głupcem z miłości.
- Czy ty siebie słyszysz?! Zabił twoich rodziców. Zabił Addiego i chcę zabić cię. Wylądowałaś przez niego w szpitalu. O mało nie umarłaś i tym mi mówisz, że nie możesz pozwolić mu umrzeć?
- Nienawidzę tego. Tak bardzo tego nienawidzę. Nigdy mu nie wybaczę, ale nie potrafię pozbyć się tego z serca, rozumiesz? Myślisz, że tego chcesz? Chciałabym pozbyć się każdej cząstki tej miłości. Lecz ona siedzi we mnie i nie mogłam po prostu stać z boku i patrzeć jak umiera. Wiem jak popieprzone i niezrozumiałe to jest, ale gdybym zrobiła ci to samo, pozwoliłabyś mi umrzeć?
Otworzyła usta, ale tak szybko, jak je otworzyła, tak szybko zamknęła. Miałam rację. To samo było z przyjaźnią. Gdyby Jen była na miejscu Harryego, nigdy nie pozwoliłabym jej umrzeć. To są osoby, które na stałe miały miejsce w moim sercu i nieważne jak bardzo starałam się ich wyrzucić, nie mogłam. Musiałabym wyrwać sobie serce.
- Nie chcę przez twoją wielką miłość przyjść na twój pogrzeb.
Wyszła. Zostawiła mnie samą. Westchnęłam i opadłam głową na poduszkę. Cholernie życie, którego tak bardzo nienawidziłam.
Chciałam zamknąć oczy, ale usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Harry i jakiś lekarz weszli do środka. Spuściłam wzrok na swoje ręce i zaczęłam się nimi nerwowo bawić. Nawet nie zwracałam uwagi na słowa tego mężczyzny. Nie chciałam rozumieć. Chciało mi się płakać i krzyczeć, bo to było coraz trudniejsze i czułam, że byłam sama. Miałam Jen. Zawsze ze mną była, ale nie rozumiała mnie. I nie potrzebowałam jej zrozumienia, tak naprawdę. Potrzebowałam, aby wróciła i była po prostu ze mną. A wtedy znalazłabym jakieś rozwiązanie.
Zobaczyłam, jak za lekarzem zamknęły się drzwi. Zostaliśmy sami w niezręcznej sytuacji. Choć przez chwilę chciałam wejść do jego głowy i zobaczyć co się w niej działo. Bo nigdy nie byłam tak zagubiona, jak teraz. Wszystko było kłamstwem z jego strony, ale moje serce miało nadzieję, że jednak było jakieś wyjaśnienie. Nie stało się to bez przyczyny. A on nie zrobił tego dobrowolnie, tylko został zmuszony. Naiwność była moją porażką.
- Nie wiem, co jest grosze. Twoje słowa czy twoje milczenie.
Spojrzałam w jego zielone tęczówki. Były puste. Otworzyłam usta, by znów coś powiedzieć, ale słowa zamarły mi w gardle. Zrozumiałam coś. W jednej sekundzie wybuchłam histerycznym śmiechem. Nie potrafiłam przestać, choć czułam łzy spływające mi po twarzy. Zrzuciłam z siebie narzutę i na chwiejnych nogach wstałam. Złapałam za klatkę piersiową, odczuwając ból. Może to przez ranę, a może od śmiechu, który przeradzał się w żałosne  szlochanie. Może to tylko kolejne rozczarowanie. Uwierzyłam, że on cierpiał, gdy ja cierpiałam.
- Jezu jestem żałosna – mówiłam sama do siebie i podeszłam do okna – myślałam, że ty – znów się zaśmiałam –  tak bardzo chciałam, by tak się stało, że aż sobie to wymyśliłam – pokręciłam głową i spojrzałam na niego – te puste oczy nie mogły płakać.
Złapałam się za włosy i mocniej zacisnęłam na nich palce. Ciągnęłam do bólu za cebulki, aż poczułam silne ręce odciągające moje. Powoli rozluźnił moje palce i odsunął od głowy.
- Dlaczego Harry?
Zastygłam w jego uścisku. Chciałam tylko wiedzieć dlaczego. Dlaczego, gdy ja byłam gotowa, umrzeć dla niego, jego łzy były moim wymysłem.
- Życie jest jak puzzle, Nelly. Poskładaj wszystkie elementy, a zrozumiesz – odsunął się trochę – Wszystko ma swoje powody. I nie jesteś naiwna, a tym bardziej żałosna. Wierzysz w naszą miłość i gdy poukładasz całość, to zrozumiesz, że to ona naprawdę cię uratowała.
- Dlaczego mam nadal wierzyć w naszą miłość?
Daj mi jedną odpowiedź.
- Bo gdyby nie ona, byłabyś już martwa, kochanie.
Posłał mi uśmiech, a przez moje ciało przeszedł dreszcz. Czy właśnie chciał mi powiedzieć, że gdyby mnie nie kochał, to by mnie dawno już zabił?
- To tego właśnie brakuje elementu. Mojej śmierci.
Uśmiechnął się tylko w odpowiedzi.

- Czas wrócić do domu, kochanie – wyjął z mojej torby ubrania i rzucił w moją stronę. – Mogę ci pomóc, jeśli chcesz. 

Dobry, kociaki.

Wiem, rozdział jest nudny i nic się nie dzieję. Uwierzycie, gdy napisze, że zrobiłam to specjalnie, ponieważ w następnym rozdziale zacznie się ich wspólne mieszkanie i dopiero zacznie się dziać? Powoli zaczną wyjaśniać się wszystkie tajemnice. Nic nie dzieję się bez powodu, prawda?
Ten rozdział jest zbyt spokojny dla mnie i mam nadzieję, że Wam bardziej się podoba niż mnie.

I know, kolejny lepszy.  I  love you so much ♥
Uczę się angielskiego, bo wyjeżdżam do Londynu. Chciałam Wam pisać po angielsku, ale nadal nie umiem  ;c Jeszcze trochę długo, ale Angelika szykuj się na mój wielki przyjazd!!!

Love you xx

Komentarze

  1. oł jeee :D Harry, w końcu przyznał, że ją kocha :o chciałabym przeżyć taką miłość :D no może nie taką, że mój ukochany zabija moich rodziców, bo bym mu jaja przy samej dupie ucięła, ale żeby ktoś mnie kochał tak jak ona Harrego, że oddała za niego życie <3 ehhh... rozmarzyłam się :D no ale ogólnie to tego daje radę rozdziałek <3 wiesz, że go uwielbiam :D
    buziaki w pysiaki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie, no nie! NO KURWA NO NIE! Ten walony Harry nawet się nie przejął. Nawet jednej łzy? No cholera, jasna. Jestem wściekła, zła, zbulwersowana i sfrustrowana. Już myślałam, że będzie cacy, a tu takie... No nie. On miał być kochającym chłopakiem i w ogóle. A nie. Kurde. Nie.
    Ale on ją kocha! Dobra, już jestem szczęśliwa. Mówiłam Ci, że jestem debilem :C SMUTEG.
    W każdym razie ja mam nadzieję, że teraz będą kochającą się i SŁODKĄ parą. Taką wiesz, bez gwałtów, bicia i przekleństw. Nie moja wina, że ja chcę aby oni byli taką parą, no! Przepraszam :C
    Ale kocham ten rozdział. Bardzo, bardzo, bardzo <3
    Pozdrawiam i życzę weny <333

    OdpowiedzUsuń
  3. boże już mam dosyć tego bezuczuciowego Harrego ;c niech go coś od środka tknie i w końcu pokochą ją, tak jak ona jego... ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tak. Kolejny twój rozdział, a ja znów płacze. Nie wiem dlaczego. Nie pytaj.. i tak byś nie zapytała. Świetnie piszesz, świetnie opisujesz uczucia, i śmiało mogę powiedzieć, że to twoje najlepsze opowiadanie. No cóż.. dziś mój komentarz nie skończył się na '' cud miód i orzeszki'', jak zazwyczaj. Kocham cię, za to że to piszesz. Wiem, że ten komentarz może wydawać ci się nijaki, ale nie potrafię przelać tu swoich uczuć. Do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja myślę że nie jest taki krótki, ale być może jest ;)

      Usuń
    2. jest chyba troche krótszy od poprzedniego, ale napisałaś przecież że w nexcie będzie więcej akcji.
      zmień godzine i date, bo nie pasuje.. to nie rozkaz, nie żeby coś XD

      Usuń
    3. a no to musiałam tego nie zauważyć :) Tak na pewno następny będzie dłuższy :)

      Usuń
  6. kochaaam! dawaj next ! pliss XD <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się ze dodałaś nowy rozdział i czekam z nie cierpliwością na next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu sikam kiedy czytam.... *-* Cudniste. :*
    strong-fanfiction-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy dodasz next? Ja nie wytrzymuje

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem tutaj 1 raz ;) mimo ze jestem tu przez przypadek to nie zaluje ze tu weszlam :D Ja też pisze opowiadania więc lubie wadać na inne blogi z opo ;) Mam proźbę, mogłabyś ocenić najnowszy rozdział na moim blogu ? niedawno go załozylam :) http://poweroffourelements.blogspot.com/
    PS Fanów jeszcze innych opowiadan m.in. fanfiction, ale nie tylko zapraszam na http://kronikizakrecenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty