Rozdział 1

Siedziałam skulona pod ścianą. Wzrok utkwiłam w swoje zakrwawione ręce. Miałam na sobie ich krew. Osób, bez których nie wyobrażałam sobie życia. Tak cholernie starałam się ich uratować, jak tylko odjechał. Lecz jeszcze bardziej wykrwawiali się na moich oczach. Umarli i nie byłam w stanie nic zrobić. To była moja wina. To ja przyprowadziłam do domu mordercę. Zakochałam się w nim. Ja ich skazałam na śmierć. Ostrzegali mnie, że to nie był chłopak dla mnie. Myślałam, że po prostu nie lubili go. Powinnam po ich pierwszym spotkaniu zrozumieć, że tu chodziło jedynie o strach.
Nie wiedziałam, co we mnie wstąpiło, nie powinnam się na to zgadzać. Oni go przestraszą, już sobie wyobrażałam tę żenującą sytuację. Musiałam być naćpana, zgadzając się na to. I nie miałam bladego pojęcia, dlaczego wszyscy oprócz mnie się cieszyli. Miałam przynajmniej nadzieję, że Harry będzie przeciwny, ale jego szeroki uśmiech zabił moją nadzieję.
Weszłam do kuchni. Widocznie za wcześnie, bo moi rodzice byli w trakcie przygotowań. Mama mieszała sałatkę, a tata jak zwykle siedział z gazetą przy stole. Bardzo interesujące zajęcie każdego dnia.
- Jesteśmy trochę wcześniej – zwróciłam ich uwagę. Z wielkim uśmiechem spojrzeli na mnie – Chce wam przedstawić mojego chłopaka. Harry to moi rodzice – wyłonił się za moich pleców i stanął obok.
Moja rodzicielka skierowała wzrok na niego. W tej samej chwili wypuściła z rąk miskę, a po jej promiennym uśmiech nie było żadnego śladu. Patrzyła przerażonym wzrokiem raz na tatę, raz na mojego chłopaka.
- Mamo?
Spojrzała na mnie i wymusiła uśmiech.
- Ah tak. Wszystko w porządku. Jestem straszną niezdarą – schyliła się po roztłuczone szkło i zaczęła histerycznie śmiać. Jednak mogło być gorzej – Harry… jest taki.. uroczy.
Biegłam, potykając się co chwilę o nierówną drogę. Zaszklone oczy nie pomagały mi. Obraz zamazywał się i trudno było załapać mi oddech. Lecz nie mogłam przestać biec. Musiałam uciekać. Nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam gdzie, ale musiałam.
Nigdy cię nie skrzywdzę, kochanie.
Jego słowa odbijały się echem w mojej głowie. Obiecał mi to. Wierzyłam mu. Więc dlaczego mnie skrzywdził? Dlaczego zabrał mi najbliższego osoby? Jak miałam bez nich żyć?
Kocham cię. Zawsze będę cię kochał.
Kłamstwo. Nigdy mnie nie kochał. Gdyby kochał, nie zrobiłby mi tego. Ale mu wierzyłam. Za każdym razem, gdy to mówił. Najgorsze było to, że też go kochałam. Zakochałam się w największym dupku, jakiego znałam. Który bezczelnie sobie mnie przywłaszczył. Zbyt pewny siebie wmawiał mi, że byłam jego. Pokochałam jego ciemniejszą stronę. To, że wkurwiał i się wariował, gdy coś szło nie po jego myśli. Wtedy przytulałam go z całych sił i ufałam mu, że nie skrzywdzi mnie. Cały strach, który widziałam w jego oczach, gdy nie robiłam tego, co chciał, przegrywał. Nigdy nie zwątpiłam w to, że mnie nie skrzywdzi. Ufałam mu.
Nigdy nie pozwolę ci odejść.
To był ten czas. Czas, by odejść. Czas, w którym wątpiłam w każde jego słowo. To, że byłam przy nim bezpieczna. Musiałam odejść. Wiedziałam, że zostanę sama. Z dala od domu, ale ten dom nie miał już prawa istnieć. Odeszli, więc ja też umiałam. Ból rozdzierał moje serce, bo cząstka mnie nadal będzie go kochała. Mimo tego, co zrobił. Mimo że on nigdy mnie nie kochał. Chciał mnie zabić.
Weszłam do salonu, gdzie panowała nerwowa atmosfera. Chciałam się pożegnać z rodzicami, zanim wyjadę z Harrym, Z czego nadal, nie byli zadowoleni. Czy tak trudno było zrozumieć, że bolało mnie to, że nie cieszyli się moim szczęściem?
- Kochanie – zaczęła nerwowo – wiele razy rozmawialiśmy na ten temat. Z tatą, wolałabym, żebyś nie jechała za nim.
Nawet już nie mogli wypowiedzieć jego imienia, tak się nim brzydzili?
- Pojadę z Harrym. Czy wam się to podoba, czy nie.
- Boimy się o ciebie – zabrał głos tata. Już to słyszałam, ale nigdy nie chcieli mi podać powodu.
- Nie potrzebnie. Przy nim nic mi nie grozi – nie uwierzyli mi – czy wy dalej uważacie, że jest niebezpieczny?
Dlaczego nie chcieli mi powiedzieć z jakiego powodu?
- Wiem, że nie przemówimy ci do rozsądku. Zaślepił cię. – mówili dalej swoje – Gdybyś coś stało. Gdy wreszcie zrozumiesz o czy mówiliśmy, a nas nie będzie, musisz wziąć klucz, który schowałam w nocnej szafce w sypialni i w salonie otworzyć tą zawsze zamkniętą szufladkę, o którą pytasz od małego.
Mówiła to całkowicie poważnie. Oni świrowali.
- Przestańcie wymyślać. Nie możecie po prostu, cieszy się moim szczęściem? Tylko chcecie wszystko popsuć.
Krzyknęłam i wyszłam z domu, trzaskając drzwiami.
To była nasza ostatnia rozmowa. Pożegnanie, a ja na nich tylko krzyczałam.
Cała zdyszana wbiegłam do domu. Z hukiem otworzyłam drzwi do łazienki i szybko zmyłam z siebie całą krew. Nie chciałam tracić czasu, więc biegiem spakowałam w walizkę wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. A potem w sypialni rodziców próbowałam odnaleźć klucz. Zajęło mi to chwilę, aż w końcu z walizką zeszłam na dół. Podbiegłam do szuflady, która od małego była dla mnie zagadką. Wiedziałam tylko, że przechowywali tam najważniejsze rzeczy, do których nie mogłam mieć dostępu. Oni wiedzieli. Byli przygotowani na swoją śmierć. Otarłam łzy i drżącymi dłońmi próbowałam tracić w dziurkę. Nie udało mi się to od razu, a każde niepowodzenie, wprawiało mnie w większą rozsypkę. Pierwsze co zobaczyłam do kilka kopert zaadresowanych pod moim imieniem. W jednej były pieniądze w drugiej list z biletem lotniczym. Nowy Jork. Czyli tam musiałam uciekać. Bez zastanowienia włożyłam wszystko do walizki i skierowałam do drzwi. Rzuciłam ostatnie spojrzenie na dom, zanim nacisnęłam na klamkę. Wzięłam głęboki dech i chciałam wybiec, ale zderzyłam się z czyimś ciałem. Niepewnie podniosłam wzrok i natknęłam się na jego czarne tęczówki, które nie przypomniały pod żadnych względem zielonych.
- Wybierasz się gdzieś, kochanie?
Zapytał zbyt spokojnie z chytrym uśmieszkiem. Myślałam, że to był mój koniec.

Hej kochani. Oto pierwszy rozdział. Przepraszam, że dopiero teraz. Kolejny z pewnością pojawi się szybciej. Mam nadzieję, że wam się podoba. 

Love you xx



Komentarze

  1. wyrypiasty w kosmos :D
    tak, tak jak zawsze piszesz zbyt dobrze! a pamiętaj, niedługo będziemy rodziną! musisz mnie utrzymywać w dobrym nastroju!
    i oczywiście musiałaś zostawić mnie w niepokoju?! no bo co będzie dalej? ucieknie i Harry będzie ją gonił? czy nie pozwoli jej uciec?!
    xoxo A. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ZAJEBISTY *.* CZEKAM NA NEXTA XD....

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG!! To jest BOSKIE♥ Ciekawe co ona zrobi :/
    Ale z Harrego jest kretyn ja nie mogę...
    Dobra czekam na next :)
    just-you-and-one-direction.blogspot.com
    Agan :*

    OdpowiedzUsuń
  4. JEZU !MAM CIARKI NA CAŁYM CIELE *O* Jestem ciekawa jak sie sprawy potoczą , Czekam na kolejny rozdział :*:*:* @Bianka_x3

    OdpowiedzUsuń
  5. jaaaaaaaaciee ,czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  6. booooożeeee to jest booooskie <3 czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Djssuskdcie... Myślałam, że ucieknie, a tu BAM! Harry. Będzie ciekawie. Fajnie, fajnie... Proszę o kolejny! Tak, jestem czytelniczką tamtego bloga i podzielam twoje zdanie! Weny życzę!
    Van. x

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezusie rozdział jest rewelacyjny.
    Już nie mogę doczekać się ciągu dalszego aww :D:*

    +
    zapraszam do siebie :)
    http://please-stay-strong.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisze krótko jesteś nieziemska czytam twoje pozostałe blogi i napisze są nie samowite.Już ci to pisałam MASZ WIELKI TALENT!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie wierzę! Cholera, to jest.. WOW. Nie mam słów aby wyrazić swój zachwyt tym rozdziałem. Już dawno pokazałaś nam wszystkim jaki masz ogromnym talent, ale to.. no po prostu WOW. Jestem totalnie pod wrażeniem.
    Nie mogę wyobrazić sobie co musiała poczuć Nelly widząc śmierć swoich rodziców i w dodatku zamordował ich jej własny chłopak.
    Jestem ciekawa dlaczego, to zrobił. Najwyraźniej musiał mieć jakieś powody, prawda? Zastanawiam się czy był z Nelly tylko po to aby dopiec jej rodzicom. Oby nie, bo wtedy byłby prawdziwym dupkiem.
    Jak już mówiłam (pisałam) jestem zachwycona i nie mogę doczekać się następnego ;*
    Pozdrawiam i życzę weny <33

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć! Nie widzę u Ciebie na blogu zakładki "spam", więc dodaję komentarz pod rozdziałem. Mam nadzieję, że nie będziesz na mnie aż tak zła. :)

    NOWE OPOWIADANIE Z 1D.
    Używki, kradzieże, bójki, imprezy, przestępstwa, to życie osiemnastoletniej Janice Belmont. Dziewczyna uważa, że życie to wieczna walka o przetrwanie. Dla niej, szczęście, miłość, wiara, zaufanie nie istnieją. Sądzi, że w jej życiu już nigdy nie wydarzy się nic dobrego. Czy się myli? Czy kiedy spotka 5 chłopaków z UK i Irlandii, jej życie się odmieni? Czy zacznie postrzegać życie inaczej niż dotychczas? Wszystkiego dowiesz się czytając [[ http://gray-abyss.blogspot.com/ ]] Na blogu pojawił się już 1 rozdział.
    Serdecznie zapraszam i przepraszam za spam, Annie. :3

    OdpowiedzUsuń
  12. już się zakochałam w twoim opowiadaniu *.*
    jeju, jestem ciekawa co dalej. skomplikowane to trochę z tą śmiercią ale mam nadzieje ze to wyjaśnisz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział po prostu świetny !! Niezaprzeczalnie masz wielki talent ! Już kocham tego bloga i czekam na następny rozdział ;)
    Pozdrawiam i weny życzę ;D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty